W Pogorzelicy mróz, ale lechiści zadowoleni
Mroźne powietrze opanowało Polskę, ale przebywający w Pogorzelicy piłkarze gdańskiej Lechii nie mają powodów do narzekania. Niemal perfekcyjnie przygotowane obiekty i wzorowa organizacja ułatwiają im odpowiednie przygotowanie się do sezonu.
-Dzisiejszy poranny trening został odwołany ze względu na skrajnie niską temperaturę – 19 stopni – mówi kierownik zespołu Piotr Żuk. – Gospodarze w ciągu zaledwie kilku minut przygotowali dla nas halę i w ogóle starają się abyśmy mogli skupić się wyłącznie na treningu. Stan boisk również nie budzi zastrzeżeń. Mimo utrzymujących się niskich temperatur płyta nie jest zmrożona, a znajdujący się na niej granulat jest luźny – kończy wyraźnie zadowolony Żuk.
Niech cały stadion was usłyszy!
Podczas ostatniego treningu w La Cala de Mijas Jan Urban kolejny raz zwracał uwagę na komunikację w drużynie – Musicie siebie słyszeć! Nie mruczcie pod nosem! Nie wymachujcie rękoma po nieudanej akcji! Głośno rozmawiajcie ze sobą! Niech cały stadion was usłyszy! – mówił zirytowany szkoleniowiec.
- Spójrzcie, mnie każdy słyszy! A was? Nie możecie się rozumieć? Mówcie do siebie! – krzyczał na swoich zawodników – Ariel? Boisz się, że krzykniesz na starszego? Musisz go sobie ustawić! Podobnie ty Gizmo! Krzycz do swoich kolegów! Przekaż mu jak chcesz zagrać! – Z bramki podpowiadał Jan Mucha – „Ajwen” ustaw ich! – We wszystko wmieszał się Urban - Panowie, nie zachowujcie się jak dzieci! Niech ktoś weźmie odpowiedzialność za grę! W trudnych momentach tego nam brakuje, żeby ktoś krzyknął i pociągnął resztę do ataku! – mówił Urban.
W międzyczasie trener Szul rozciągał zawodników, którzy wystąpili we wczorajszym sparingu z Zestafoni – Ależ mam twardy grzbiet! Wy też to odczuwacie? – zapytał „Richard” – Kto czuje, ten czuje – zaśmiał się Tomek Jarzębowski – Dobrze, dobrze. Ja mam już swoje lata! Poza tym karimaty z Estepony są chyba bardziej miękkie od tych z Mijas – oceniał trener Szul i kontynuował – Wy to macie dobrze. Teraz dwa dni wolnego. Dzisiaj nie zagracie, a jutro będziecie mieli relaks w samolocie. – Ze słowami trenera „Sztangi” nie zgodził się Jakub Kosecki – Faktycznie! Zapomniałem, że jutro lecisz do Włoch! – zreflektował się Szul.
Tradycyjnie z Krzysztofem Dowhaniem trenowali bramkarze. Po wyjeździe Adisa Nurkovicia zostało ich czterech. „Muszkin”, „Szumi” „Rubik” i „Gostek” mierzyli się z bombami „Capello”, zaś dookoła boiska biegali rekonwalescenci Marcin Mięciel i Wojciech Szala – Ależ wy dziadki macie wakacje! Tylko pozazdrościć – żartował Jan Mucha – Babcia! Nie interesuj się niepotrzebnie! – odpowiedział „Miętowy”. Znacznie gorszy nastrój towarzyszył Takesure’owi Chinyamie. „Chiny” siedział z zabandażowanym kolanem i z nietęgą miną przyglądał się zajęciom kolegów.
Na koniec porannego treningu w La Cala de Mijas zawodnicy trenowali rozegranie stałych fragmentów gry. Chociaż były to ostatnie zajęcia nasz szkoleniowiec nie miał zamiaru nikomu odpuszczać. Jan Urban tłumaczył zasady dogrywania i uderzania piłek. W polemikę z naszym szkoleniowcem wdał się Dickson Choto – Oj Dixi, te twoje metody nie są chyba najlepsze, bo dawno nie strzeliłeś gola po kornerze lub rzucie wolnym! – skontrował czarnoskórego kapitana Legii nasz trener – Panowie, jak rozgrywacie piłkę to patrzcie na siebie, skoro już nie chcecie ze sobą rozmawiać – krzyknął Urban. Po ostatniej wrzutce Maćka Iwańskiego Kibu zebrał kolorowe kamizelki i z charakterystycznym uśmiechem powiedział –Dziękuję!
Ostatnim akcentem zgrupowania w ośrodku La Cala Golf Resort będzie dzisiejszy sparing z Hajdukiem Split, który rozpocznie się o godzinie 16:30. Jutro przed południem legioniści udadzą się na lotnisko w Maladze, skąd wylecą do Warszawy.
Piech i Micić zagrają z Ruchem Radzionków
Już jutro o godz. 12:00 na obiekcie Rekordu „Niebiescy” rozegrają drugi sparing w tym roku. Rywalem będzie Ruch Radzionków. Trener Waldemar Fornalik będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy plus dwóch testowanych.
Od środy na zajęciach uczestniczy Łukasz Janoszka. Przypomnijmy, że w ubiegłą sobotę w meczu z Rozwojem Katowice „Ecik” przedwcześnie musiał opuścić boisko ze względu na odniesioną kontuzję. Na szczęście nie była ona poważna i przerwa trwała zaledwie dwa dni.
Od wtorku z zespołem trenuje Peter Micić. Słowacki obrońca Dukli Praga weźmie udział w meczu z „Cidrami”, następnie szkoleniowiec zadecyduje o jego dalszych testach. W tym samym meczu wystąpi Arkadiusz Piech.
24-letni napastnik piłkarską karierę zaczynał w Polonii Świdnica, grał razem z Januszem Golem, obecnym pomocnikiem GKS Bełchatów. Następnie zasilił na pół roku Gawin Królewska Wola (18 meczów i 9 goli), a stamtąd w lutym 2009 roku trafił do Widzewa Łódź (w poprzednim sezonie 4 mecze). Kilka minut spędził na boisku w meczu 1/16 finału PP przeciwko Ruchowi.
Piech nie ukrywa tego, że lubi grać w klubach, gdzie na mecze chodzi duża widownia, a sam lub być w kręgu zainteresowań mediów.
Marcin Radzewicz przedłużył kontrakt!
Marcin Radzewicz przedłużył kontrakt z Polonią Bytom o kolejny rok. Ten blisko trzydziestoletni pomocnik w rundzie jesiennej Ekstraklasy był pewnym punktem naszej drużyny. Strzelił jedną bramkę w meczu z Lechem Poznań oraz zaliczył trzy asysty.
Kelemen: Moim idolem był Schmeichel
Marian Kelemen w pocie czoła przygotowuje się do debiutu w barwach Śląska Wrocław. Dzięki solidnym treningom Słowak schudł już trzy kilogramy! Zapis rozmowy z golkiperem poniżej.
Warunki zimowych treningów w Polsce i Hiszpanii trochę się chyba różnią?
- To jest dla mnie coś nowego, bo wiadomo, że w Hiszpanii inaczej się trenuje. Każda liga ma swoje metody przygotowań, każdy kraj ma swoją specyfikę. W Hiszpanii nie ma przerwy zimowej, więc jest inaczej. A teraz mamy tu zimę, jest obóz i ciężko trenujemy, żeby potem mieć siły walczyć w lidze, gdy ona ruszy. Trenujemy na dworze oraz na sali i wszystko zmierza w dobrym kierunku.
W czasie treningu na sali ćwiczyliście przy muzyce z twojego laptopa. To twoja inicjatywa?
- To była propozycja trenera, mnie się osobiście bardzo podoba. A sama muzyka nie jest jakaś specjalna, po prostu mieszanka utworów, jakie akurat mam zapisane.
Nie doskwiera ci samotność na takim zgrupowaniu?
- Mamy tutaj Internet, także jestem w kontakcie z rodziną i przyjaciółmi. Już trochę jestem zmęczony, także wolny czas w dużej części poświęcam na odpoczynek. Ale jak dużo się trenuje, to potem trzeba dużo odpoczywać.
Jak wygląda sprawa twojej wagi?
- Schudłem już trzy kilogramy! Po przyjeździe do Wrocławia ważyłem 89 kilo, a po zakończeniu obozu myślę, że będzie 84. Nie stosuję specjalnej diety, to wynika po prostu z treningów.
Wcześnie opuściłeś ojczyznę i wyjechałeś do Holandii…
- Wiadomo, że zawsze więcej można nauczyć się w Holandii, niż na Słowacji. Moim zdaniem holenderska szkoła bramkarska jest najlepsza w Europie. Moja przeprowadzka wiązała się z tym, że zostałem zauważony, gdy grałem w reprezentacjach juniorskich.
Czy zatem jakiś Holender jest twoim bramkarskim idolem?
- Akurat nie. Miałem tylko jednego idola - był nim Duńczyk Peter Schmeichel. Gdy skończył karierę, to już się na kimś innym nie wzorowałem. Jak się jest profesjonalnym graczem, to samemu stara się być jak najlepszym.
Mecz z Realem, w którym obroniłeś rzut karny, na pewno miło wspominasz. Czemu nie powiodło ci się w Hiszpanii i nie grałeś więcej?
- Było kilka dobrych meczów w moim wykonaniu, ten z Realem na pewno do nich należy. Myślę, że mało grałem przede wszystkim ze względu na zmianę trenera, która nastąpiła niedługo po moim przyjściu do Numancii.
Niedzielan: Zostaję w Ruchu, bo w tym klubie wiele znaczę!
Wbrew częstym doniesieniom prasowym Andrzej Niedzielan nie zdecydował się przenieść do innego klubu. Pomimo wielu innych atrakcyjnych ofert popularny „Wtorek” zdecydował się dalej prezentować barwy Ruchu Chorzów.
Tym samym zawodnik potwierdził, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze.
Wielokrotnie informowaliśmy, że były reprezentant kraju nadal będzie biegał w niebieskiej koszulce, obiecał to działaczom oraz trenerowi Waldemarowi Fornalikowi, z którym ma znakomity kontakt.
„ Lojalność, sentyment do chorzowskiej drużyny, wspaniała atmosfera i znakomici kibice”, te rzeczy zdecydowały, że jeden z najlepszych zawodników polskiej ekstraklasy w rundzie jesiennej będzie dalej reprezentował barwy 14-krotnego mistrza Polski. Niedzielan bardzo zżył się z kolegami z drużyny i to też zadecydowało o tym, że został w Chorzowie. Dziękujemy Andrzej.
- Przez ostatnie dni dużo myślałem na temat swojej przyszłości. Nie ukrywam, że były momenty, gdy do Polonii Warszawa miałem naprawdę blisko, ale były też takie, kiedy chodziło po głowie „zostań w Ruchu”. Biłem się z myślami dość długo, aż w końcu dziś ostatecznie postanowiłem – do końca sezonu będę grał w Chorzowie.
Nie chcę porzucać tego zespołu w połowie sezonu, nie w takich okolicznościach, nie gdy Ruch walczy o ambitne cele i – za wyjątkiem odejścia Tomka Brzyskiego – nie osłabia się.
Będę szczery – nawet teraz, gdy to piszę, są chwile, kiedy sam się sobie dziwię.
Rzadko mi się zdarza nie myśleć biznesowo. Gra w piłkę to jednak w dużej części biznes, zawód. Celem każdego zawodnika są pieniądze. A tu górę wzięło serce.
W Ruchu odbudowałem się, jest tu wspaniały trener Waldemar Fornalik, jest świetna atmosfera. I kibice, dla których zacząłem coś znaczyć. Dzięki temu wszystkiemu na Cichej przypomniałem sobie, czym jest prawdziwa satysfakcja z gry. No i przypomniałem sobie, co pisałem na blogu kilka miesięcy temu: „Głodem nie przymieram, a… życie jest jedno.
I jak teraz nie nastrzelam goli, to przecież na starość tego nie zrobię. Natomiast zarobić jeszcze zawsze zdążę”. Oczywiście w Polonii też bym te gole strzelał, ale gdzieś tam w głowie miałbym wyrzuty sumienia, że odszedłem z Ruchu po ledwie jednej rundzie.
Mam nadzieję, że działacze Polonii Warszawa to zrozumieją. Dziękuję im za bardzo profesjonalnie prowadzone rozmowy i za bardzo atrakcyjną propozycję. Nie wykluczam, że nasze drogi się jeszcze zejdą, ale to po prostu nie jest dobry moment. Pan Wojciechowski też na pewno nie porzuca budowy, gdy stoi tylko stan surowy otwarty. W Chorzowie jest coś do dokończenia. Oczywiście, mamy tu pewne problemy, ale nie chcę być szczurem, który ucieka z okrętu. To może być przełomowy sezon i mam nadzieję, że do czerwca uda się rozwiązać wszystkie problemy. A przynajmniej większość.
Dodam jeszcze jedno – w ostatnich tygodniach ofert i zapytań było sporo, z konkretną propozycją zgłosił się jeden z greckich pierwszoligowców. Ale dzisiaj uścisnąłem rękę prezesowi i dyrektorowi sportowemu, co oznacza, że bez względu na wszystko, zimą nie odejdę ani do Polonii, ani do żadnego innego klubu – powiedział Andrzej Niedzielan .
Nurković i Kassenu opuszczają Mijas
Testowani zawodnicy, Bośniak Adis Nurković oraz Ghańczyk Ghandy Kassenu w sobotę opuszczają zgrupowanie Legii w Mijas.
"Nurek" przebywał w Hiszpanii od poniedziałku. Wziął udział w sześciu treningach oraz rozegrał 45 minut w sparingu z Metalurgiem Zaporoże - Nie chcę się wypowiadać na jego temat. Ocenę pozostawiam Krzyśkowi Dowhaniowi - powiedział po starciu z Ukraińcami Jan Urban. Nurković opuścił hotel La Cala Golf Resort przed śniadaniem i udał się na lotnisko w Maladze.
Po południu zgrupowanie Legii opuści również Ghandy Kassenu. Mistrz świata do lat 20 przebywa na zgrupowaniu naszej drużyny od 17 stycznia. Wziął udział w trzech sparingach - On dużo chciał, wiele biegał, często próbował pojedynków "1 na 1", lecz niewiele było z tego pożytku. Nie sądzę, by ten piłkarz znacząco wzmocnił nasz zespół - powiedział po spotkaniu z Zestafoni nasz szkoleniowiec.
Olddboje Lechii rewelacją turnieju w Hamburgu
Zespół Lechia Gdańsk Oldboys powraca z tarczą z rozegranego w Hamburgu turnieju. Biało-Zieloni zajęli w imprezie pierwsze miejsce zostawiając w pokonanym polu m. in zespoły z Berlina, Poznania i Hamburga.
Lechiści rozgrywki grupowe zaczęli mocnym akcentem pokonując 3:0 Olimpię Berlin. Niestety już w następnym meczu ulegli 0:3 Tim Russia. Podrażniona ambicja sprawiła, że zespół podszedł podwójnie skoncentrowany do potyczek z Lechem Poznań (zwycięstwo 5:2) oraz LaOla Hamburg (zwycięstwo 4:1). Zaowocowało to pewnym awansem do półfinału, w którym gdańszczanie zremisowali 1:1 z zespołem z Gdyni. Zarządzona została seria rzutów karnych, którą Lechia wygrała 3:2. Finał to rewanż z Tim Russia za jedyną przegraną w turnieju, jeszcze w fazie grupowej.
Emocje w hamburskiej hali Dima Sport Center sięgnęły zenitu, ale w regulaminowym czasie gry nie udało się wyłonić zwycięzcy. Zacięty pojedynek zakończył się wynikiem 2:2, jednak w serii rzutów karnych ponownie lepsi okazali się Biało-Zieloni (3:2), którzy mogli cieszyć się ze zwycięstwa w całej imprezie.
Dodatkowo zawodnicy Lechii otrzymali indywidualne wyróżnienia. Tomasz Unton został wybrany najlepszym piłkarzem, a Marka Woźniaka uznano za najlepszego golkipera turnieju.
Grupa A:
Lechia Gdańsk Oldboys - Olimpia Berlin 3:0
Lechia Gdańsk Oldboys - Tim Russia 0:3
Lechia Gdańsk Oldboys - Lech Poznań 5:2
Lechia Gdańsk Oldboys - LaOla Hamburg 4:1
1/2 finału:
Lechia Gdańsk Oldboys - Arka Gdynia 1:1 - k. 3:2
Finał:
Lechia Gdańsk Oldboys - Tim Russia 2:2 - k. 3:2
Ivans Lukjanovs zadebiutował w kadrze
22 stycznia 2010 roku przejdzie do historii Lechii Gdańsk. Klub miał już wcześniej reprezentantów w kadrze Polski, ale po raz pierwszy zdarzyło się, żeby lechista zagrał w drużynie narodowej innego kraju.
Tego zaszczytu dostąpił łotewski napastnik Ivans Lukjanovs, którego wystąpił w meczu towarzyskim z Koreą Południową. Debiut nie mógł jednak do końca usatysfakcjonować napastnika Biało-Zielonych, gdyż jego zespół przegrał 1:0. Spotkanie rozgrywane było w hiszpańskiej Maladze.
Przyjazd Lukjanovsa do Pogorzelicy, gdzie od środy zgrupowani są piłkarze Lechii, przewidziany jest na niedzielny wieczór.
Jacek Mazurek: Jest o nas coraz głośniej
Dzisiaj Młoda Legia wyjechała do Włoch na turniej Viareggio Cup. Jak udział legionistów w tej imprezie ocenia dyrektor ds. sportowych w Akademii Piłkarskiej – Jacek Mazurek? Zapraszamy do lektury jego opinii.
- Zaproszenie na ten turniej jest dla nas olbrzymim wyróżnieniem. Dzięki meczom z najsilniejszymi zespołami nasi wychowankowie zyskają olbrzymie doświadczenie, które zaprocentuje w późniejszej karierze. Po raz pierwszy drużyna Legii w kategorii wiekowej juniorów starszych weźmie udział w imprezie o tak dużej randze. Viareggio Cup jest rozgrywane pod patronatem FIFA i UEFA. Jesteśmy zadowoleni, że znaleźliśmy się obok najsłynniejszych klubów świata. To świadczy, że o naszej Akademii jest coraz głośniej w Europie. Nie wiemy czy sprostamy wymaganiom. Jednak jestem pewien, że chłopcy dadzą z siebie wszystko. Przekonamy się jak zniosą trud i obciążenia psychiczne. Trenerzy będą mogli podpatrzeć nowe wzorce, bo chcemy uczyć się od najlepszych.
Piłkarze trenują przed meczem z Piastem
Zajęcia wznowili również piłkarze występujący w Młodej Ekstraklasie. W zeszłym tygodniu treningi skoncentrowane były na zajęciach ogólnorozwojowych w połączeniu z techniką na hali oraz zajęciami na siłowni, co jest charakterystyczne dla początku okresu przygotowawczego.
- Bieżący tydzień koncentrować się ma na podobnych założeniach w połączeniu z dodatkową ilością zajęć z piłką a zakończony ma być sparingiem dla obu drużyn w sobotę o 12.00 MESA zagra z MESĄ Piasta Gliwice, a juniorzy z Jednością Przyszowice o 14.00, oba mecze mają odbyć się na boisku ze sztuczną nawierzchnią - Kresy, ale uzależnione to jest od stanu nawierzchni wspomnianego boiska – mówi kierownik drużyny, Arkadiusz Banasik.
Z zespołem MESY Ruchu trenują nowi piłkarze, są to: Krzysztof Kmieć i Kamil Adamczyk (obaj z SMS Szamotuły), Mateusz Rabiej (Górnik Zabrze SA) i Piotr Ceglarz (Rekord Bielsko-Biała). Z wypożyczenia do Rozwoju Katowice wrócił Łukasz Maciongowski. Ponadto z drużyną trenują zawodnicy z pierwszego składu, Pavol Balaz, Daniel Feruga i Marcin Nowacki, natomiast Martin Fabus leczy kontuzję.